Rozważania odczytali członkowie grupy modlitewnej Odnowy w Duchu Świętym.
Wstęp
Pokora. Prostota. Starajmy się podczas tej Drogi Krzyżowej stawać przy Jezusie w wielkiej pokorze. Dusza, która w pokorze staje przed Bogiem, otrzymuje o wiele więcej niż każda inna. I choćby modliła się bardzo krótko, uczyni więcej niż ta, która klęczy przed Bogiem godzinami, ale nie ma w sobie pokory. Pokora zbliża duszę do Boga; umiejscawia ją tam, gdzie powinna być. Pokora pozwala zachować właściwe relacje. Niech nasze serca wypełnią pokora i współczucie do Jezusa.
Stacja Pierwsza: Sąd
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
O Panie, jak często widzę siebie jako Ciebie, a w rzeczywistości jestem Piłatem?
Jak często widzę siebie jako tego, który jest niesprawiedliwie osądzany,
gdy w rzeczywistości to ja niesprawiedliwie osądzam innych?
A jednak jak często osądzamy Ciebie, Panie?
Jak często mamy tak wiele do powiedzenia o tym, co robisz i czego nie robisz?
Jak często oceniamy Twoje działanie jako naszego Boga, jakbyśmy mogli mieć wobec Ciebie wymagania?
Panie, jak często osądzamy tych, do których nas posłałeś?
A jednak osądzamy kapłanów i ludzi innej wiary.
Panie, powiedziałeś: „Jak uczyniliście innym, tak i Mnie uczyniliście.”
Módlmy się o przebaczenie za nasze osądy.
Módlmy się także za tych, którzy osądzają,
zwłaszcza za tych kapłanów, którzy w sakramencie spowiedzi słuchają tych samych grzechów, za które Jezus został skazany.
Stacja Druga: Jezus bierze Krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Nasz krzyż jest częścią naszego powołania.
Wypisane są na nim nasze imiona,
imiona naszych rodzin, naszych przyjaciół, a nawet naszych wrogów.
Wszyscy oni tworzą nasz krzyż.
Święty Krzyż składa się ze wszystkich tych krzyży.
Jeśli spojrzysz uważnie na krzyż Jezusa,
zobaczysz ciężary całej ludzkości zgromadzone w jednym miejscu.
Każda drzazga, każda osoba, każda walka
Ty, Panie, wziąłeś nasze krzyże i uczyniłeś je własnymi.
Chwała Tobie.
Stacja Trzecia: Pierwszy Upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Ile dni minęło, zanim złamałem swoje postanowienie wielkopostne?
Jeden? Dwa?
A nawet jeśli je utrzymuję, jak często jestem kuszony?
Jak długo po spowiedzi odwracam niewdzięczne spojrzenie ku innym?
Jak szybko plotkuję, narzekam, kłócę się?
O Panie, upadłeś na samym początku swojej drogi na Kalwarię,
bo wiedziałeś, że i my upadamy zbyt szybko.
Spotykasz nas w naszych wczesnych upadkach.
Spotykasz nas w obietnicach złamanych po chwili.
Ale uczysz nas, że nie chodzi o to, by unikać upadku chodzi o to, by iść dalej pomimo niego.
Stacja Czwarta: Jezus Spotyka Swoją Matkę
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Jeśli jest jedno słowo, które opisuje Maryję to wierność.
Ona była obecna na tej drodze dla Jezusa. Nie dla skazańca, proroka lub makabrycznego przedstawienia, ale była tam dla Jej Syna i Jej Zbawiciela.
I pośród Jego nadludzkiego cierpienia,
jedyną osobą, która mogła Jezusa naprawdę pocieszyć, była kobieta, która Go nosiła –
kobieta, której własne serce zostało przeszyte mieczem boleści.
Jeśli ktokolwiek mógł Go pocieszyć w Jego ostatnich chwilach, to ta, która była z Nim w Jego pierwszych chwilach.
I dlatego, w swojej ostatniej godzinie, On
powierzył jej cały Kościół, aby i jemu była wierna.
Panie, pozwól nam uczyć się wierności od Maryi.
Stacja Piąta: Szymon z Cyreny Pomaga Nieść Krzyż
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Jest w tej sytuacji gorzka ironia.
Ten, który pomógł nieść krzyż, miał na imię Szymon – tak samo jak ten, który właśnie zaparł się Jezusa. Ten, który obiecał zostać i zawiódł, miał to samo imię co ten, który został, nawet jeśli niechętnie.
Dla Boga nie ma przypadków.
W Szymonie z Cyreny jest wielka lekcja.
Mimo że został zmuszony, mimo że narzekał i nie chciał, on został.
A jak powiedział kiedyś Jezus w przypowieści:
„Kto naprawdę czyni wolę Ojca?
Syn, który mówi: ‘Pójdę’, ale nie idzie,
czy ten, który rzeczywiście to czyni?”
To nie słowa i obietnice Szymona Piotra pomogły nieść krzyż.
To czyny Szymona z Cyreny.
Stacja Szósta: Weronika Ociera Twarz Jezusa
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Nie zawsze widzimy skutki naszych czynów.
Być może nigdy nie dowiemy się, jak Bóg przez nie działa.
Życzliwość Weroniki nie zmieniła Męki.
Nie złagodziła bólu gwoździ ani cierniowej korony. Nie zdjęła ciężaru krzyża.
A jednak była aktem miłości.
Jak często gonimy za wielkimi gestami, zapominając, że najważniejsze jest po prostu być obecnym i okazywać dobroć?
Panie, naucz nas być jak Weronika.
Obyśmy zawsze umieli obdarzyć każdego wielkim gestem prostej ludzkiej życzliwości.
Stacja Siódma: Drugi Upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
W tej pierwszej części drogi Jezus dostał tyle pomocy.
Była Maryja.
Była Weronika.
Był Szymon.
A jednak On upadł.
I będzie więcej pomocy.
A On znów upadnie.
My również jesteśmy otoczeni przez ludzi, którzy pomagają, a mimo to upadamy – jeszcze częściej.
Wszyscy znamy uczucie upadku po raz drugi, powtarzania błędu, którego przysięgaliśmy już nigdy nie popełnić.
Jednak w powtórnym upadku otrzymujemy także szansę, by powtórnie kochać.
Panie, przebacz nam nasze upadki.
Stacja Ósma: Płaczące Niewiasty
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Tak bardzo się martwimy o wszystko, o wszystkich. Ale ten niepokój często jest błędnie ukierunkowany.
Martwimy się o to, jak nasze błędy wpłyną na naszą reputację, ale nie o to, jak wpłyną na naszą duszę przed Bogiem.
Martwimy się o to, jak nasze czyny wpłyną na nasze szczęście, ale nie o to, jak wpłyną na nasze zbawienie.
Martwimy się o ten świat, a nie o świat, który ma nadejść.
Jest coś głęboko ironicznego w czynieniu siebie centrum czyjegoś cierpienia w oczekiwaniu, że to cierpiący pocieszy nas.
Jak często czynimy cudzy ból swoim problemem?
Jak często nasze troski wydają się nam ważniejsze niż rzeczywisty problem?
Bo problemem nigdy nie jest to co zewnętrzne. Zewnętrzna tragedia jest tylko odbiciem wewnętrznego zniszczenia.
Panie, daj nam prawdziwe widzenie, abyśmy mogli dostrzec to, czym naprawdę powinniśmy się martwić.
Stacja Dziewiąta: Trzeci Upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Jest wiara, jest nadzieja, jest miłość.
Nadzieja często wydaje się pomijana.
Ale czy to nie właśnie nadzieję musiał czuć Jezus w tej chwili?
Nadzieję, że człowiek przyjmie zbawienie.
Nadzieję, że Jego cierpienie nie pójdzie na marne.
To była miłość, ale była to także nadzieja.
Nadzieja, że ty i ja pozwolimy Mu podnieść nas z prochu.
Nadzieja, że On poniesie nas aż do nieba.
Nadzieja, że nie pozostaniemy na ziemi,
bez względu na to, jak bardzo boli.
Stacja Dziesiąta: Jezus obnażony z Szat
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
„Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie”.
Ludzie mogą zabrać ci tak wiele.
Mogą kraść, manipulować, rozerwać cię na strzępy.
Mogą zabrać ci rzeczy materialne – twoje ubrania, twoje pieniądze.
Mogą zabrać ci pracę.
Mogą zabrać ci przyjaciół, rodzinę.
Mogą zabrać ci reputację.
Mogą nawet zabrać ci poczucie własnej wartości.
Wszystko jest tymczasowe.
Jemu też zabrano wszystko.
Jego uczniowie Go opuścili.
Jego ciało zostało rozszarpane.
Jego reputacja zniszczona.
Na końcu zabrano nawet Jego ubranie – zanim odebrano Mu życie.
Ale była jedna rzecz, której nie mogli Mu odebrać.
Jego godności.
Nie tej fałszywej godności, którą jest duma z naszych ziemskich osiągnięć.
Ale godność wynikającą z przynależności do nieba.
Godność wynikającą z przynależności do Boga.
Nawet teraz, obnażony ze wszystkiego, On jest Królem.
I tego nigdy Mu nie odbiorą.
Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą my możemy Mu odebrać – nasza miłość.
Czy i tego Go pozbawisz?
Stacja Jedenasta: Jezus Przybity do Krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Mamy brać swoje krzyże na siebie dobrowolnie, tak jak Jezus to uczynił.
Ale czasem musimy pozwolić innym, by przybili nas do nich – tak jak Jezus to uczynił.
Czasem ludzie narzucają nam ból i niesprawiedliwość. A Pan prosi nas tylko o jedno: byśmy wytrwali.
Czasem najtrudniejszą rzeczą, jaką można zrobić, jest po prostu zostać w miejscu.
Leżeć nieruchomo, gdy inni cię krzywdzą.
Leżeć nieruchomo, gdy wbijają w ciebie swoje obelgi.
Leżeć nieruchomo, gdy przybijają do ciebie swój gniew – gdy czynią swoją nienawiść Twoim bólem.
Samo bycie i wytrwanie
może być najbardziej boskim czynem,
jeśli czyni się to na wzór Chrystusa.
Stacja Dwunasta: Śmierć na Krzyżu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
On umarł za ciebie.
Nie przyjmuj tego jako sądu.
Przyjmij to jako dar.
(Chwila ciszy)
Stacja Trzynasta: Jezus Zdjęty z Krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
To moment, gdy historia zatacza pełne koło.
Według tradycji żydowskiej,
Golgota – Miejsce Czaszki – było miejscem spoczynku kości Adama.
A teraz, tam gdzie leżał pierwszy Adam, nowy Adam umiera.
Ale nie po to, by pozostać w ziemi.
Po to, by wprowadzić nas do nieba.
A teraz kobieta, która tuliła Go jako dziecko, tuli Go jako martwego.
O, jak piękna jest Maryja w swoim smutku.
Jak pełna godności – godności, która płynie z ufności.
Nawet teraz, gdy apostołowie ukrywają się w strachu, gdy świat wstrzymuje oddech, ona czeka. Bo ona ufa.
Stacja Czternasta: Jezus złożony do grobu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Trudno sobie wyobrazić, co działo się wtedy w Jerozolimie.
Trudno sobie wyobrazić, co działo się w Wieczerniku.
Trudno sobie wyobrazić drogę do grobu.
My także doświadczyliśmy straty.
My także wiemy, jak to jest czuć,
że życie już nigdy nie będzie takie samo.
Ale ostatecznie to my wybieramy – czy pozostaniemy w grobie z Jezusem,
czy pozwolimy Mu nas wskrzesić.